....

....

niedziela, 9 listopada 2014

1. "Loving you ain't easy, nothing ever is But I will keep on fighting, for a love like this You know I wouldn't have it any other way Even when times get tough I don't want no easy love"

5....4....3...2....1....WAKACJE!-krzyknęła klasa i rzuciła kartkami wokół siebie. Alice nie zaregowała jakoś bardzo przejmująco ale pojawił się na jej twarzy mały uśmieszek. Spakowała książki i wyszła z klasy. Alice?-spytała Merry. Co?- odpowiedziała pytaniem Alice. Gówno 1:0-odpowiedziała śmiejąc się Merry. Zjedz je równo 1:1-odpowiedziała ciesząc Al. Kurde.... Dobra nie ważne co jesteś taka smutna? Są wakacje!-odpowiedziała Merry. Nie jestem smutna. Przecież się uśmiecham.-odpowiedziała blondynka wymuszając na twarzy uśmiech. Tsaa... Uważaj bo się nabiorę.-odparła brunetka i szturchnęła koleżankę w ramię.-ej no powiedz co jest. 
-Karate.-odpowiedziała Alice i otworzyła szafkę wyjmując z niej resztę książek. No i?-spytała Merry oczekując szczegółowej odpowiedzi. 
-No bo wczoraj się dowiedziałam że zaliczyłam się do kadry Polski i MUSZĘ wyjechać na seminarium.
-to super.
-no właśnie nie super.
-dlaczego? Przecież o tym marzyłaś.
-tylko że ten wyjazd jest od 25 do 30 lipca
-w czasie naszego wyjazdu.....
-no właśnie 
-dlaczego mi o tym nie powiedziałaś!!?
-no bo dowiedziałam się o tym wczoraj
-ale nasz wyjazd ustalałyśmy od lat
-no przecież wiem!-odpowiedziała Alice, trzasnęła szafką i poszła w stronę wyjścia a Merry za nią. Znów zaczynasz?-spytała Merry. Wiem przepraszam za bardzo się denerwuje-odpowiedziała blondynka i przytuliła się do przyjaciółki. Chodźmy już -zaproponowała Merry w którą nadal wtulała się Alice. Po powrocie do domu dziewczynie poprawił się humor a jej mama jak zwykle przywitała ją uśmiechem i uściskiem. Przyszło świadectwo.-odpowiedziała uradowana Weronica (mama Al). Już?- spytała zdziwiona córka. No tak.-odpowiedziała i pobiegła do kuchni słysząc że przypala naleśniki. I to Alice kochała, że codziennie mama witała ją w progu robiąc obiad i ciesząc się dobrymi ocenami córki. To trzeba było przyznać-Alice była najlepsza w szkole i co roku miała stypendium. A pewne spytacie co z tatą Alice. Otóż tata jak i mama pracowali jako szefowie w sklepie jubilerskim i byli bogaci. Tata akurat miał wyjazd do Sopotu i musiał opuścić rodzinę na pare dni. 
Dzisiaj naleśniki!-krzyknęła mama z kuchni. Okej!- odpowiedziała blondynka i poszła do swojego pokoju. Dobra, więc co mam dziś za... A no tak-odparła dziewczyna i z uśmiechem wskoczyła na łóżku myśląc o tym, że nie ma nic zadane. Wzięła telefon i zaczęła przeglądać facebook'a. Po tym utnęła sobie krótką drzemkę. Nagle obudził ją głośny męski głos z dołu. Szybko zbiegła na dół i schowała się na wielką szafą. Gdy wyjrzała zobaczyła otwarte drzwi wejściowe. Odrazu pomyślała że to tata wrócił ale ten głos był ZUPEŁNIE inny. Wyszła tarasem na podwórko i podeszła do płotu. Kogo obserwujesz?-nagle usłyszała głos jakiegoś chłopaka i odwróciła się za siebie przerażona. Ujrzała wysokiego blondyna który się do niej uśmiechał. Co ty tu robisz?!-spytała dziewczyna i powoli się odsuwała. Twoja mama nas zaprosiła do was. Właśnie gada z moim tatą.... To znaczy... Z naszym tatą.-odpowiedział chłopak, odsunął się a za nim ukazała się 5 nastolatków. Blondynka poczuła ulgę gdy zobaczyła chociaż jedną dziewczynę w gromadce. Ale kim ty jesteś?!-krzyknęła dziewczyna do chłopaka.
-A sorry. Jestem Ross.-odpowiedział i podał dziewczynie ręke.
-a ja Alice.-odpowiedziała dziewczyna i strachwile uścisnęła ręke chłopaka.


No okej a więc jest już PIERWSZY rozdział! :D Mam nadzieję, że blog wam się spodoba. Będę próbowała pisać rozdziały krótsze i częściej albo dłuższe i rzadziej. ;) zakładka o bohaterach pojawi się już niedługo... a czekając na moje rozdziały zapraszam was na bardzo ciekawy blog thatsummerwemet.blogspot.com :) 
Do zobaczenia :) 

Tytuł z piosenki R5-Easy Love <3 <3 <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz